środa, 20 lipca 2011

Andreas Martens "Arq. Część 2" – recenzja

Arcydzieło!
Arq w „Arq”. Trudno pisać o takich pozycjach jak „Arq”. W ogóle trudno pisać o dziełach znakomitych. Każde zniżanie się do konkretu jest rysą na kompozycyjnym i treściowym krysztale, które autor „Cromwell Stone” szlifuje perfekcyjnie. Wydany w ubiegłym roku przez wydawnictwo EGMONT kolejny tom komiksu Andreasa Martensa jest świetną kontynuacją pierwszej części, jest realizacją świetnego pomysłu, jest świetny w wydaniu, jest świetny – po prostu.

FORMA. „Arq” jest skomponowany i wydany po mistrzowsku. Na wewnętrznych stronach okładki załączone zostały komiksy-streszczenia tomu poprzedniego i – na końcu – aktualnego. Działania wydawcy uwypuklają pracę Andreasa, które w swej formie wyróżnia się nawet w tak doborowym kontekście jak seria Plansze Europy. 

Autor „Rorka” ze swobodą operuje kolorem nie stroniąc od czarno-białych plansz. Jest oszczędny w dialogach, które – jak w większości dzieł francuskiego autora – są tłem dla maestrii rysunku (co nie jest równoznaczne z redukcją linii fabularnej).


Prawdziwą perłą „Arq. część 2” jest dziewiąty zeszyt: „Krzyżowy ogień”, który staje egzemplifikacją powyższej tezy. Otóż jedyny fragment tomu w całości kolorowy (kolor), z licznymi dialogami w prastarym języku, którego znajomość nie jest niezbędna do odczytania sensu (prymat obrazu nad słowem), a które i tak na końcowych planszach są wyjaśnione – przywołane jako szyfr w autokreacyjnym wątku autora-agenta (brak redukcji wątku fabularnego).

Swoboda formy, barwy, kompozycji poszczególnych plansz, integralne funkcje dialogów wplecionych w obrazy, gra „dialogiczną ciszą” zwłaszcza w scenach emocjonalnych, dbałość o detal, konsekwencja w kompozycji, gra szczegółu, niezwykła staranność w rysach postaci i konsekwencja w rozróżnianiu poziomów akcji: wewnątrz Arq (swoboda barwy i wypełnienia krajobrazów), Arq (oszczędność w elementach graficznych) i ponad Arq („surowy” czarno-biały szkic) to cechy (w zakresie formy) składające się na wybitność dzieła Andreasa.

Jedyny mankament „formy” to cena – bilet do świata Arq wciąż wymaga dużego poświęcenia.

TREŚĆ. W pierwszej części (Egmont 2009: 1. „Gdzie indziej”, 2. „Wspomnienia 1”, 3. „Wspomnienia 2”, 4. „Racken”, 5. „White Dust”, 6. „Przebudzenie”) znajdowaliśmy się w umyśle Arqa – człekokształtnej istoty odkrytej na dnie oceanu – i razem z pięciorgiem bohaterów wtłoczonych z nową tożsamością w umysł tytułowego bohatera, przemierzaliśmy złożone bezmiary jego świadomości. Nie wiedząc – co było w pierwszej części najbardziej zaskakujące – że znajdujemy się właśnie w obrębie innego świata i porządku.

Część druga podtrzymała ten pomysł zmieniając zaledwie poziom akcji – to Arq wędruje teraz w świecie, w którym sam jest zagubiony, który do złudzenia przypomina świat rzeczywisty, ale nim nie jest. Poziomy przenikają się: Eve łączy rzeczywistość umysłu Arqa z rzeczywistością jego samego. Nie wiemy ostatecznie co jest prawdziwe, a co jest projekcją przygotowaną w siedzibie White Dust.

Świat komiksu Andreasa jest spójny i zaplanowany. Serii o liczącym czterdzieści wieków bohaterze mamy do czynienia z pomysłem, który konsekwentnie realizowany jest w tworzeniu świata i zdarzeń. Wiemy, że jest plan, wiemy, że wszystko ma schemat, mimo to wielokrotnie tracimy orientację w światach i poziomach i jak główny bohater nie odróżniamy projekcji od rzeczywistości.

POSTACI. Konsekwencja charakterologiczna jest zadziwiająca. Mamy do czynienia ze złożonymi postaciami, które przechodzą mniejszą (Laura Sands) lub większą (Artur Gilpatric) przemianę. O ile w części pierwszej dominantą i motorem fabularnym było poszukiwanie własnej tożsamości przez zagubioną w umyśle Arq piątkę przybyszów, o tyle analogiczną funkcję w części drugiej pełni sam główny bohater.

Liczne retrospekcje, dywagacje dotyczące jego własnych działań, zmagania w dziwacznym świecie (7. „Dorro Zengu”) oraz melancholia, która mu towarzyszy świadczą o tym, że to świetna postać; bogata i aktywna; outsider i „Mistrz”, w którym drzemie ogromny potencjał.

Andreas dodaje do wachlarza postaci wniesionych częściami początkowymi serię nowych potencjalnych „ludzi-opowieści”. I tak Zbawiciel, który okazuje się (póki co) postacią nadrzędną względem – bez zbędnej przesady – wszystkiego, Czarny Mistrz postać, która zapewne zdominuje kolejne zeszyty, Eve, łącząca Arqa z jego własnym umysłem oraz (w obrębie umysłu Arq) bliźniaki (właśnie Eve i Symbionta) urodzone przez Alanę Morrison-Blacki i agresywne plemiona atakujące piątkę przybyszów.

FABUŁA. Fabuła zaskakuje. Choć w niektórych zeszytach Andreas zagłębia się w odbiegające od głównego wątku mikro-fabuły, to cały czas czytelnikowi towarzyszy przekonanie o kompozycyjnym „Sześcianie…”, w którym każdy element jest niezwykle ważną częścią algorytmu.

Wspomniane na początku poziomy są coraz trudniej dostrzegalne. W części pierwszej mamy bowiem świat wewnątrz Arq, oraz świat w którym się on znajduje. W drugiej wciąż (ginący) świat wewnątrz głównego bohatera, jego rzeczywistość oraz porządek wyższy o wciąż niedookreślonych cechach.

PODSUMOWANIE. Dzieło wybitne.

„Arq. Część 2.”
Zeszyty zawarte w tomie: 1. 7. „Dorro Zengu”, 8. „Znów razem”, 9. „Krzyżowy ogień”, 10. „Tehos”, 11. „Czarny Mistrz”, 12. „Misja”
Scenariusz i rysunki: Andreas
Wydawnictwo: Egmont Polska
Rok wydania: 2010
Przekład z języka francuskiego: Elżbieta Żbik
Liczba stron: 288
Format: 215x290 mm
Oprawa: twarda
Wydanie: I
Cena z okładki: 150 zł