piątek, 22 lipca 2011

Daisuke Igarashi "Pitu pitu 1" – recenzja

Bardzo dobry!
Dwutomowe dzieło Daisuke Igarashi wydane przez wydawnictwo Hanami (pierwszy tom: 2010, drugi: 2011) to prawdziwa biblioteka folkloru i kultury japońskiej. Zdumiewające obrazy, zredukowane dialogi, fragmentaryczność fabularna oraz inspiracje korzeniami kultury Kraju Kwitnącej Wiśni składają się na wprost unikalny charakter dzieła autora z prowincji Iwate.

Bazą dla każdej opowieści jest realistyczny świat japońskiej codzienności: przechadzka po mieście, spacer brzegiem morza, wizyta w domku letniskowym, czy samotny wieczór w mieszkaniu. W tak zarysowaną rzeczywistość wkracza niezwykłość, baśniowość i magia. Aurę nadzwyczajności tworzą postaci bogiń lub niezwykłych zwierząt współistniejące z człowiekiem – na tle niezwykłych pejzaży.

Przyroda jest bowiem najważniejszym bohaterem Pitu Pitu 1 – Igarashi przedstawia ją jako wzniosłą: piękną i groźną, jako naturę, która przyciąga odpychając jednocześnie, cieszy – strasząc. Sceny burzy, deszczu czy spacerów po lesie lub łąkach to iście romantyczne obrazy, które pobudzają do refleksji nad siłami przyrody oraz powodują nieustanne zatrzymywanie się na imponujących kadrach (lub powracanie do minionych stronic) – niektóre obrazy Pitu Pitu 1 chciałoby się mieć „na własność”.

Igarashi niemal za każdym razem uniezwykla przywołane obrazy przyrody. Wprowadza magiczną postać (na przykład księżniczkę Tatsuta w opowieści 14. Historia z wplecioną księżniczką Tatsutą) lub umieszcza zwierzę czy stwora o cechach magicznych (koty w rozdziale 15. Koty od tyłu, lub „Króla Morza” w epizodzie 7. Król morza: Powrót do Morza). Ludzie nawarstwioną nad światem realnym sferę magiczną mogą jedynie podziwiać, ale nie każdy (bohater i czytelnik) może takiego wtajemniczenia dostąpić. Do tego potrzebna jest wiara – cały pierwszy tomPitu pitu ma być bowiem – słowami porte-parole Igarashiego – „mechanizmem pobudzającym wyobraźnię”.

Na wyobraźnię oddziałują silnie dialogi, które choć ukryte za doskonałą kreską, to nie pozostają banalnymi frazami – można z nich czerpać jak z antologii poezji, bowiem wersów: Tak poza tym, to mam dziewięć satelitów. (Ten sezam mnie okrąża w najkrótszym czasie.) Krążą równomiernie po orbicie eliptycznej, przyjmując mnie za środek. (Ten spinacz też.) Wydają dziwne dźwięki, gdy wieje wiatr. Gdy się lepiej zastanowić to pewnie harmonijka, nie powstydziłby się niejeden poeta.

Zaglądając w głąb biblioteki japońskiego folkloru możemy całymi seriami odczytywać reinterpretowane motywy tradycyjnych postaci (wspomniana księżniczka Tatsuta, czy Inari), świąt (na przykład Tsukimi) czy zwierząt (kotów, lisów, węży).

Pierwszy tom Pitu pitu to dzieło które należy umieścić pośród komiksów idealnej syntezy. Czarnobiałe kadry Igarashiego to prawdziwa maestria. Dodatkowo w połączeniu z wyczuciem słowa (poetyckością, ale i sprawną anegdotą czy puentą) stanowią kwintesencję obcowania z komiksem. Autor dwudziestoma trzema krótkimi historiami rzeczywiście wpływa na wyobraźnię czytelnika i – co najważniejsze – przyjemność może trwać dalej dzięki drugiemu tomowi (zobacz: Drugi i ostatni tom Pitu pitu), i – niestety – gwałtownie się na nim kończy.

Pitu pitu 1
Autor: Daisuke Igarashi
Format: 150 x 210 mm
Liczba stron: 256
Oprawa: miękka
Papier: offset
Cena z okładki: 32.00 zł
ISBN 978-83-60740-51-4
Data publikacji: październik 2010