piątek, 22 lipca 2011

Tim Pilcher "Komiks Erotyczny. Historia w obrazach" – recenzja

Rewelacyjny!
(OD)WAŻNA POZYCJA. Komiks erotyczny. Historia w obrazach Tima Pilchera to książka ważna i odważna, której nie można zlekceważyć. Pominąć tę doskonale wydaną publikację w stereotypowym myśleniu i natłoku wydawniczym bardzo łatwo: oto kolejna antologia ciekawostek komiksowych dla fanów, którzy w dodatku w tym wypadku powinni być pełnoletni. Jednak cel i główna teza książki wydanej przez wydawnictwo Muza w marcu 2011 wydają się być inne: komiks i formy komiksowe miały silny wpływ na kulturę nagości, ciała i seksu. Na naszą kulturę.

To ważna i odważna teza w czasach kiedy wiele punktów widzenia – jak chociażby problematyka gender – potrzebuje właśnie takich reinterpretacji oraz pisania historii na nowo, w której wszystko jest (i musi być) ważne i/lub odważne.

W Komiksie erotycznym… odnajdujemy właśnie nowość ujęcia: nowa – i odważna – jest definicja sztuki, erotyki, pornografii oraz komiksu erotycznego, odważne uogólnienia kulturowe, odważna wreszcie musi być recenzja i – nieco dwuznaczny – tytuł.

W potocznym rozumieniu komiks erotyczny widzimy przez pryzmat japońskiej mangi i anime (hentai  i yaoi), a stereotypowych widzów/czytelników postrzegamy jako osoby o pewnym stopniu dewiacji rozwojowej w procesie edukacji seksualnej. Podczas gdy od czasów shunga jest to ważne ogniwo w łamaniu tabu seksualnego, niszczenia silnych konwenansów i stereotypów (jak obraz kobiety w europejskiej kulturze), czy tworzenia awangardowej sztuki (w opozycji do „sztuk wysokich”: literatury i malarstwa).

Komiks erotyczny – jak pisze Pilcher – był przeklęty podwójnie. Komiks zawsze był niższą formą literacką (co pokutuje w niesprawiedliwych stereotypach do dziś) a erotyka czymś niepożądanym w dobrze ułożonych sferach wyższych lub w „idealnym” społeczeństwie (skrępowanym na przykład jakąś doktryną religijną). Okazuje się jednak, że synteza niskiego z niskim daje wysoką rangę w kulturotwórczym procesie budowania świadomości płci i ciała, świadomości, która ukształtowała dzisiejszą erotykę reklam, internetu i – rzecz jasna – komiksu, który nie musi nazywać się erotycznym, by czerpać z seksualności w niemal każdym gatunku. 

Rozwój „sztuki przeklętej” płynnie (i odważnie) rozwijany jest w Komiksie erotycznym… od starożytności, po wiek XX z ciągłym powrotem do Stanów Zjednoczonych, które są centrum czerpiącym z kluczowych ośrodków: Europy z Francją na czele (której zasługi w tej odmianie, jak również w komiksie w ogóle, nie zostały tu dostateczne uwidocznione) i Azji (ledwie wspomnianej), ale i promieniuje własnymi, nowymi wpływami na kulturę starego kontynentu (może poza Comics Code). Historia komiksu erotycznego w USA jest siłą rzeczy historią komiksu światowego, poprzez dwie wojny i okres przewrotu pokoleniowego lat sześćdziesiątych XX wieku, niemal w całości Ameryka zagarnęła europejską kulturę „obrazków z dymkami”. Zaanektowała i wydała w formie właściwej tylko jej  – formie, z której z kolei czerpała Europa. 

Komiksowe koło się zamyka z niezwykłą korzyścią dla czytelnika, który poprzez strony książki Pilchera przechodzi jak przez epoki w historii sztuki, każda inna, każda nowa, z charakterystycznym dla każdej sztuki dwutaktem: klasyka – awangarda.

Najsilniejszą stroną Komiksu… (ważną i zarazem odważną) jest swoboda w traktowaniu oraz opisie podstawowych jednostek wydawniczych, czasopism, czy zwracanie szczególnej uwagi na twórców i ich stylistykę, kreskę, kolorystykę czy charakterystyczny humor. Odważne jest hierarchizowanie: Bill Ward jest tu „wybitny” a George Caragonne jest twórcą przede wszystkim komiksowych wersji Penthouse’a (gdzie w „normalnej” historii komiksu pierwszy byłby pominięty, a drugi wspomniany zaledwie przy Marvel Comics).

Ciekawe są również wycieczki w przeszłość: protokomiksowe dzieła ze starożytnej Grecji, Rzymu, Chin czy – później – kluczowych dla narodzin pornografii epoki wiktoriańskiej wcale nie są źródłem chybionym. Odważne: szerokie rozumienie komiksu – jak wspomniane dzieła antyku, czy pin-up lub erotyczne pocztówki, które obok komiksu (a raczej wbrew autorowi – głównie) budowały kulturę nagości w ogóle. Odważne jest wreszcie przywoływanie osobowości (Picasso), instytucji (ważne wydawnictwa), kluczowych postaci komiksowych (jak Barbarella) i krajów (zaskakuje Meksyk).

Z kart Komiksu erotycznego… wyczytać można albo obraz chorej rozrywki nienormalnych zboczeńców (to dziś modne słowo) towarzyszącej człowiekowi przez stulecia, albo jak w zwierciadle zobaczyć obraz ludzkości, która w erotycznej sztuce nie szukała tanich podniet, ale buforu dla ucisku konwencji lub awangardowego buntu przeciw sztuce wysokiej. Pierwsi zlekceważą i napiętnują doskonale wydaną (powtarzam tę ważną cechę po raz kolejny) publikację, tak jak lekceważą polski komiks erotyczny: na przykład Beatę Sosnowską, czy historycznoliterackie prace Jerzego Szyłaka (poziom edukacji seksualnej w Polsce silnie zresztą konotuje z czasami wiktoriańskimi) podczas gdy drudzy dopiszą ją do listy dzieł z historii pewnej gałęzi sztuki i z historii jednego z najważniejszych tematów naszej kultury.

Komiks erotyczny. Historia w obrazach. Od narodzin do lat 70. XX stulecia
Autor: Tim Pilcher
Tłumaczenie: Barbara Gutowska-Nowak
Format: 247 x 247 mm
Oprawa: twarda
Druk: kolorowy
Papier: kredowy
Liczba stron: 192
Wydawnictwo: Muza SA
Wydanie: marzec 2011