poniedziałek, 10 października 2011

Howard Cruse "Stuck Rubber Baby" – recenzja

Arcydzieło!
LIBERTÉ, ÉGALITÉ, TOLÉRANCE. Wydany nakładem Fundacji Tranzyt / Centrali komiks Howarda Cruse’a zdecydowanie należy zaliczyć do najważniejszych publikacji ostatnich miesięcy. Tylko niuanse decydują o tym, że Stuck Rubber Baby, który traktuje o początkach nowoczesnej wolności, równości i tolerancji (sięgającej lat 60. ubiegłego wieku), nie może być podsumowany jednym słowem – geniusz! Wagę dzieła na polskim rynku podkreśla ponadto – cechujące wszystkie publikacje wydawnictwa – naukowe podejście do materii komiksowego medium. 

Świadectwa tego, z jak wielkim trudem społeczeństwom amerykańskim i europejskim przychodziło nauczyć się współżycia z osobami o innym kolorze skóry, otrzymaliśmy już niemal w każdej formie artystycznego wyrazu. Ale współczesny świat domaga się, aby na tle największych społecznych przełomów, opisać jeszcze jeden proces – akceptację odmienności płciowej. Wiadomym było, że uświadamianie równouprawnienia nie odbywało/odbywa się gdzieś na peryferiach największych wydarzeń społecznych. Teraz doskonale widać z jak wielką łatwością można o nich pisać i jak łatwo je portretować w kontekście najważniejszych przemian kulturowych.

Taki właśnie nadrzędny pomysł przyświecał Cruse’owi, który bardzo prostymi środkami osiągną maksimum ekspresji. Długimi godzinami czytamy pełnokrwistą powieść graficzną, w której – co ciekawe i rzadkie – słowo dominuje nad obrazem, często zwyczajnie przesłaniając grafikę. Ponadto o doskonałości dzieła świadczy ciekawa konstrukcja drugo- (Sammy) a nawet trzecioplanowych (Bernard, Mabel) bohaterów i intrygująca sieć ich wzajemnych powiązań. 

Korowód charakterów prowadzi sam Toland (porte parole Cruse’a), który snuje swą długą opowieść raz dojrzale, z perspektywy lat; innym razem jako targany żądzami młodzieniec. Tak, jak społeczeństwo amerykańskiego południa lat 60. ogarnięte było ciągłymi niepokojami; tak samo nękany lękami Toland wciąż borykał się z problemami określania swojej tożsamości. Za jego emocjami podążają kadry, raz rozdrobnione i rysujące szerokie spektrum społeczno-politycznego tła, raz w całości zaadaptowane na potrzeby uwydatnienia emocji bohatera, które – jak w scenie odnalezienia Sammy’ego czy w finale – (prawie) całe poświęcone były Tolandowi. 

Howard Cruse niemal całkowicie zrezygnował ze stipowej kompozycji kadrów, bawiąc się i kształtem, i układem, i nawet obramowaniem rysunków. Często tła, dopracowane do najmniejszych szczegółów, wymagają dodatkowej koncentracji, wydłużając lekturę do maksimum. Obszerny tekst, rozdrobnione kadry i niewielka dynamika, sprawiają, że mimo iż nie mamy do czynienia z kompozycyjnym kryształem, który w pełni wykorzystuje wszystkie elementy świata przedstawionego, to Stuck… mierzyć się może nawet z bogato ilustrowanym opowiadaniem. 

Gdyby komiksowi Cruse’a odebrać jeszcze przesadną dosłowność w kwestiach seksualnych z czystym sumieniem można by umieszczać tę pozycję na równi z przełomowymi dziełami nowoczesnej kultury. Bez tego, zamiast intermedialnego diamentu, pozostanie „tylko” branżowa perła. 


Stuck Rubber Baby 
Autor: Howard Cruse 
Tłumaczenie: Maria Laura Jędrzejowska 
Liczba stron: 224 
Papier: offset  
Oprawa: miękka 
Format: 17x23 
Wydanie: 2011 
Wydawca: Fundacja Tranzyt / Centrala - Central Europe Comics Art