poniedziałek, 16 lipca 2012

"Gra o tron. Powieść graficzna" (tom I) – recenzja


KOMIKSOWY TRON. „Czytaliście książki. Oglądaliście przebojowy serial w HBO.” Z takim założeniem przygotowano komiks Gra o tron. Powieść graficzna (tom 1). Faktycznie, saga autorstwa George’a R.R. Martina podbiła nie tylko rynek wydawniczy (zresztą dwukrotnie – przed i po premierze serialu), ale też gusta widzów wielkich produkcji telewizyjnych i trudno uwolnić się od takiego obciążenia. Zdawałoby się, że przeniesienie popularnego cyklu na kolejne medium będzie już tylko zabiegiem czysto marketingowym, który nic nie wniesie do recepcji dzieła Martina. Nic bardziej mylnego. Mimo kilku zastrzeżeń komiks ocenić należy jako bardzo dobrą pracę adaptacyjną, z której najbardziej zadowoleni będą wierni fani serii. Osoby, które nie wiedzą czym jest żelazny tron albo wilkor, powinni lekturę komiksu przygotowanego przez wydawnictwo Amber poprzedzić studiami nad (co najmniej) pierwszym tomem Pieśni Lodu i Ognia.

Czytaj też na: www.irka.com.pl

„Nadchodzi zima.” Ten słynny cytat wprowadza czytelnika/widza w unikalny klimat historii o zaciekłej walce rodów. Klimat ten (tak świetnie oddany w serialu) towarzyszy również całemu albumowi i to chyba najważniejsze (i najtrudniejsze do wykonania) osiągnięcie autorów. Za całokształt strony graficznej Gry o tron odpowiada Tommy Patterson, za adaptację Daniel Abraham. Odniosłem wrażenie, że lepiej ze swoich zadań wywiązał się ten drugi. Mimo licznych (bo koniecznych) skrótów fabuła jest zwarta a każdy z gęsto zapisanych dymków czyta się z zaciekawieniem. Gorzej z grafiką, która – głównie w kreacjach postaci – posiada kilka słabszych momentów. Jednak Patterson postawiony był przed trudnym zadaniem przeciwstawienia się wyrazistym kreacjom aktorskim oraz świetnej pracy twórców serialu (nie wspominając już o opisach powieściowych). Grafika pochwalić należy za śmiałe przeciwstawianie się znanym obrazom i wizerunkom. Inny jest żelazny tron, inaczej prezentuje się północny mur, smocze jaja, czy wiele spośród krain, po których wędrują bohaterowie.

Odmiennie przedstawieni zostali również bohaterowie. Trudno w komiksowych postaciach rozpoznać którąkolwiek z wyrazistych ról serialowych. Patterson i Abraham stworzyli własny repertuar bohaterów, których z filmowymi łączy jedynie wyniesiony z powieści bagaż charakterologiczny. Album prezentuje sześć początkowych zeszytów serii. Fabularnie urywa się w momencie początkowych perypetii Johna Snowa (i Tyriona Lannistera) na murze, spotkania Neda Starka z żoną (i „Littlefingerem”) oraz wieści o potomku Khaleesi. Historia przebiega dynamicznie i nie odczuwa się wyraźnych „braków” w snuciu tej wielowątkowej opowieści. Z umiarem, ale bez cenzury, potraktowano też sceny erotyczne oraz – dość naturalistyczne – obrazy przemocy. Jeśli kolejne zeszyty utrzymane będą w podobnym klimacie to całość historii opowiedzianej kadrami barwnego komiksu ma szansę na dotrzymanie kroku popularnemu serialowi.

Gra o tron. Powieść graficzna (tom I)
Grafika: Tommy Patterson
Adaptacja: Daniel Abraham
Kolory: Ivan Nunes
Przekład: Michał Jakuszewski
Druk: kolor
Format: 170x260
Stron: 176
Wydanie: kwiecień 2012
Cena z okładki: 49,80 zł.
Wydawnictwo: Amber