czwartek, 9 sierpnia 2012

Arne Bellstorf "Baby’s in black" – recenzja


PIĘKNA TRAGEDIA. Wydany nakładem Kultury Gniewu komiks Baby’s in black opowiada historię Stuarta Sutcliffe’a, pierwszego basisty The Beatles. Między innymi. Bowiem dzieło Arne Bellstorfa rysuje szeroki pejzaż społeczny i kulturowy. Autor Piekło, niebo miał stworzyć Baby’s in black przypadkowo, zainspirowany spotkaniem z Astrid Kirchherr. Kiedy to opowieść o Beatlesach relacjonowana przez pierwszego fotografa zespołu szybko odkryła inny wątek – gorzką historię związku Stuarta z Astrid. Podobnie jest z komiksem. Rozpoczynamy go słuchając pierwszych kawałków liverpoolskiej grupy w dusznych knajpach z podejrzaną klientelą, kończymy na lotnisku oczekując przybycia kogoś ważniejszego od muzyków…

Czytaj też na: www.irka.com.pl

Zanim jednak zaczynamy zastanawiać się o czym jest ten komiks, zmagamy się z pytaniem jak historia jest opowiedziana. Autor urodzony w 1979 roku w Dannenbergu (i związany z Hamburgiem) w niewielu miejscach zdecydował się na żelazną konsekwencję. Okazało się to świetnym zabiegiem. Z przyjemnością z ciekawie pokazanych „hucznych” koncertów, podczas których nucimy (u)znane piosenki, przechodzimy do intymnych rozmów Stu z Astrid. Kulminacją tych mariaży jest finałowa „niema scena”, w której napięcie towarzyszące lekturze osiąga apogeum. Konsekwencji (na szczęście!) zabrakło też w komponowaniu kadrów, czasem ukazują one miejskie panoramy, innym razem zatopioną w bieli scenerię spaceru, najczęściej skupiając się na postaciach uchwyconych w pełnym lub półzbliżeniu. Ważną warstwę stanowią wkomponowane teksty piosenek, tytułami utworów opatrzono też rozdziały, co – wraz z tytułem – tworzy komiksowy „concept album” skomponowany w siedmiu utworach-rozdziałach. Konsekwencja pozostała przy elementach podstawowych – surowej grafice, utrzymanej w czerni i bieli, skrupulatnie zachowano też angielszczyznę Beatlesów (jeden z największych atutów tej świetnej publikacji). 

Baby’s in black czytać można na różne sposoby. Jako kulisy pewnego etapu twórczości (wówczas) mało znanej kapeli z Liverpoolu – jak zapewne zrobią wielbiciele muzyki. Równie dobrze jednak komiks może mówić o pasji i młodości w ogóle. O artystycznych Niemczech, przebijającym zewsząd egzystencjalizmie, o muzyce – wówczas synonimie wyzwolenia i buntu. Dzieło Bellstorfa mówi wreszcie o tym, jak oszczędnymi w kolory, prostymi kadrami opowiadać można o wielu rzeczach, nie usuwając żadnej na dalszy plan (chociażby kulisy powstawania znanych fotografii zespołu). Jednak przede wszystkim – podążając za podtytułem – Baby’s in black czytać należy jako historię miłosną ukazującą szczęśliwy i tragiczny związek Astrid oraz Stu. Komiks przez pryzmat głównych bohaterów jest piękną tragedią, której gorzki i – właśnie! – egzystencjalny wymiar osładza nieco wigor Beatlesów, którzy jak zwięźle napisano w końcowej notce, wkrótce „stworzą historię muzyki”.


Baby’s in black. Historia Astrid Kirchherr i Stuarta Sutcliffe’a
Scenariusz i rysunki: Arne Bellstorf
Tłumaczenie: Grzegorz Janusz (z niemieckiego), Katarzyna Legendź-Janusz (z angielskiego)
Liczba stron: 216 stron
Format: 165 × 225 mm
Oprawa: miękka (ze skrzydełkami)
Kolor: czarno-biały
Cena z okładki: 59,90 zł
Wydanie: 2012
Wydawnictwo: Kultura Gniewu