środa, 1 sierpnia 2012

"Batman: Powrót Mrocznego Rycerza" – recenzja


DRUGI POWRÓT. Mimo, że cień tragedii w Denver już zawsze towarzyszyć będzie dyskusjom nad kinowymi wersjami Batmana, to wielu fanów serii komikowych ze słynnym człowiekiem-nietoperzem w roli głównej wciąż z niecierpliwością oczekuje polskiej premiery superprodukcji Christophera Nolana. Wszyscy ci, którzy pamiętają odjeżdżającego w ostatniej scenie filmu Christiana Bale’a w roli Mrocznego Rycerza z pewnością już nie mogą doczekać się kolejnej, ostatniej już części trylogii amerykańskiego reżysera. W oczekiwaniu na The Dark Knight Rises (lub jak kto woli: Mroczny Rycerz powstaje), który najprawdopodobniej utrzyma rewelacyjny poziom filmów o Batmanie, wydawnictwo Egmont przygotowało bogatą ofertę skierowaną zarówno do skrupulatnych kolekcjonerów wszelkiego typu produkcji z człowiekiem-nietoperzem, jak i osób, dla których premiera produkcji Warner Bros jest okazją do zapoznania się ze słynną historią spod znaku DC Comics.

Czytaj też na: www.irka.com.pl 

Najbardziej, rzecz jasna, oczekiwane jest wznowienie Powrotu Mrocznego Rycerza, który stworzony został przez wybitnego twórcę światowego komiksu. Frank Miller, któremu towarzyszyli Klaus Janson i Lynn Varley, swoją wersję herosa popkultury opublikował w latach osiemdziesiątych w czteroczęściowym cyklu. Drugie polskie wydanie Powrotu… w całości odpowiada randze komiksu w historii tego medium (nie tylko superbohaterskiej). Pozostawiając z boku oczywistości typu: świetna redakcja, kolory i twarda oprawa (choć akurat do grafiki zamieszczonej na froncie można mieć zastrzeżenia), warto dodać, że do komiksu dołączono oryginalne okładki oraz ciekawie wklejony wstęp Millera. Komiks, dodam z myślą o tych, którzy lubią „fizyczne” opisy, podzielono na cztery księgi o dość wyrazistym układzie fabularnym: Powrót Mrocznego Rycerza, Triumf Mrocznego Rycerza, Polowanie na mrocznego Rycerza i Upadek Mrocznego Rycerza. Przewidujących sztampowość rozwiązań fabularnych uprzedzam jednak, że w dziele autora 300 napotkają oni wiele niekonwencjonalnych chwytów, które wcale nie są przewidywalnymi zabiegami scenariuszowo-graficznymi.

Pierwszym z nich (cały czas piszę z perspektywy czytelnika, który nie potrafi wymienić wszystkich barw kostiumów, które Batman przywdziewał w najróżniejszych (re)interpretacjach jego przygód) jest mariaż postaci. Wielkim odkryciem tomu okazać się może spotkanie z Supermanem. Herosem „odświeżonym”, prezentującym ciekawe oblicze (i poglądy) oraz najlepszą sceną z jego udziałem – rażeniem atomowym gromem. Z drugiego planu efektownie przebija też Robin, nie wspominając już o całym wachlarzu czarnych charakterów. Niezmiennie intrygujący, i bardziej mroczny, jest Alfred, postać z perspektywy której jeszcze (chyba?) losów Batmana nie opowiedziano. Sam główny bohater, poza takimi smaczkami jak unowocześniony Batmobil czy wierzchowiec, którego dosiada w czwartej księdze, również nosi w sobie znamiona oryginalności. Zwłaszcza w scenach walk, gdzie faktycznie widać, że zbliża się już do kresu swoich fizycznych możliwości. Drugim z ciekawych elementów jest niewątpliwie sposób prowadzenia opowieści. Narracja, snuta w obszernych przemyśleniach i komentarzach, jest bodaj najsilniejszą stroną tego komiksu. Ciężar prowadzenia opowieści raz bierze na siebie podstarzały Bruce Wayne, którym w pierwszej księdze szargają skrajne emocje, innym razem prezenterzy stacji informacyjnych, którzy tym samym rysują ciekawy obraz mediów.

Wreszcie trzecią kwestią jest świetna grafika, która na żadnej ze stron nie traci swego blasku. Tak, jak w mozolnie prowadzonej fabule nie odczuwa się znaczącej archaiczności (choć na przykład nawiązania do „wyścigu zbrojeń” powinny razić już na wstępie), tak żaden kadr nie nosi w sobie śladów blisko trzydziestoletniego dzieła. Świadczą o tym oryginalne okładki, które przywołują dawny klimat „prawdziwego” Batmana. Skłaniając się już ku podsumowaniom stwierdziłbym przewrotnie, że Powrót Mrocznego Rycerza mógłby ukazać się poza serią o Batmanie, jako pewnego rodzaju podsumowanie „superbohaterstwa” w ogóle. Mógłby też, to już wniosek bliższy intencjom Millera, być – tak jak film Nolana – podsumowaniem całej serii (może nawet całej gorączki, która towarzyszy Batmanowi od jego początków). Sam komiks, o czym jeszcze będzie okazja powiedzieć przy okazji recenzji tomu Batman: Najlepsze opowieści, niezwykle ciekawie prezentuje się właśnie w konfrontacji z innymi produkcjami, spośród których wyróżnia się największą liczbą oryginalnych rozwiązań.


Batman: Powrót Mrocznego Rycerza
Scenariusz i rysunki: Frank Miller oraz Klaus Janson i Lynn Varley
Przekład: Tomasz Sidorkiewicz
Oprawa: twarda
Druk: kolor
Objętość: 208 stron
Format: 170 x 260 mm
Wydanie: II
Wydawnictwo: Egmont